Projektowanie plakatów, Google Ads Kurs, Rolety, notariusz katowice, śmieszne obrazki, zarabianie w internecie, mennica polska, sztabka złota, złote monety, złoto, srebrne monety, odkamieniacz dla przemysłu i dla domu

Resident Evil 1

Moderator: Moderatorzy

Awatar użytkownika
Pierce
-#
Posty: 655
Rejestracja: wt 11 lis, 2008 09:04
Lokalizacja: białystok

Resident Evil 1

Post autor: Pierce »

[center]Obrazek

Resident Evil 1[/center]

Aby być szczery muszę zaznaczyć, że testowałem wersję Resident Evil 1 Director's Cut, czyli prawdopodobnie poprawione, późniejsze wydanie gry. Właściwie to wstęp mógłby być zawarty w jedym zdaniu. 22 marca 96, w Japonii ma miejsce premiera BioHazard, w tym dniu według wielu następują narodziny specyficznego podgatunku gier komputerowych - survival horroru.

Tuż przed rozgrywką pojawia się film będący dobrym wejściem w klimat gry. Jestem pewien, że w ówczesnych czasach robił pioronujące wrażenie, ale dziś... efekty specjalne bardziej śmieszą. W końcu pierwsze spojrzenie na grę i trzeba dodać raczej niekorzystne. Następuje amatorska pod względem aktorskim konwersacja bohaterów, gdzie słowa są wypowiadane bez większych emocji, do tego odstępy między wypowiedziami są źle dobrane. Na szczęście już za chwilę nadarzy się okazja do spotkania pierwszego zombiaka, a po tym akcja potoczy się w sposób ciekawszy.

Gra nie polega na sprzątaniu każdej zarażonej wirusem osoby. Przybyliście na miejsce jako ekipa ratunkowa, należy odnaleźć kogo trzeba, po czym zwiać. Dodam taki mały spojler, zbyt wielu poszukiwanych nie spotkacie, a w pewnym momencie okaże się, że następnym celem jest bezpieczne opuszczenie tego piekła. Co jakiś czas natraficie na mniej lub bardziej skomplikowaną układankę, obowiązkowy element gier tego gatunku.

Czas wziąc pod lupę system walki. Nie będą to słowa pochlebne, gdyż ten aspekt gry jest jednym z najsłabszych punktów. Każdy gracz, który spotyka się z grą po raz pierwszy jest podirytowany. Agresja może nastąpić wyłącznie po przytrzymaniu klawisza ataku oraz naciśnięciu przycisku akcji. Nie miałbym aż tak za złe gdyby przechodzenie z ataku do normalnej pozycji nie trwało tak długo. Zwłaszcza przypadek konieczności walki wręcz doprowadza do szału, gdy bohater tak wiele czasu traci na reakcję.

Przy analizie muszę brać pod uwagę wiekowość tworu, 14 lat to sporo nawet jak na psx'a. Niemniej grafika nie należy do najmocniejszych stron produkcji. Po klasykach nie oczekuję zbyt wiele, wystarczy by nie raziły po oczach i niestety RE tego kryterium nie spełnia. Cała seria Residenta posiada specyficzną budowę, w której postaci są nakładane na dwuwymiarowe, nieruchome tło. Jestem pewnien, że takie rozwiązanie znacznie odciąża konsolę. Tym bardziej niestaranność grafiki działa na niekorzyść recenzowanej pozycji. Twórcy, mogąc się wybić, nie zdołali nawet dosięgnąć przeciętności, ale to tylko pod względem wizualnym, cała gra to prawdziwy klasyk.


Plusy:
-prekursor gatunku
-świetnie dobrane, klimatyczne lokacje
-możliwość wyboru 2 bohaterów, co ważne ich losy toczą się w odmienny sposób
-przeliczanie naboi
-doskonały klimat, grać tylko o zmroku

Minusy:
-słaba grafika
-konieczność oglądania wstawek i dialogów
-walka wręcz doprowadza do szewskiej pasji

Ocena: 7/10
Obrazek

ODPOWIEDZ